Fotografia kulinarna dla blogerów - recenzja i konkurs!

2.7.14

Gdy zaczynałam prowadzić tego bloga (było to już 6 lat temu, a nie był to mój pierwszy blog kulinarny!), nie było zbyt wielu wskazówek jak radzić sobie ze stroną wizualną. Już wtedy intuicja podpowiadała mi, że kulinarny dziennik bez zdjęć będzie o połowę uboższy - wszak w dużej mierze jemy oczami - ale efekty pierwszych prób były mocno niezadowalające. Droga do zdjęć jakie pojawiają się tutaj teraz (które wcale nie są jakieś wielce doskonałe, ale sto razy lepsze od tych sprzed sześciu lat), była długa, wyboista, okupiona trudami samokształcenia się w różnych dziwnych miejscach... 

Na szczęście te czasy się skończyły. Teraz na rynku pojawia się coraz więcej literatury skupiającej się na fotografii kulinarnej, a nawet takiej skierowanej wprost do blogerów. Taką właśnie książką jest Fotografia kulinarna dla blogerów Matta Armendariza (wyd. Helion). Matt wydaje się być kompetentnym gościem - od 2005 prowadzi bloga Matt Bites, jest też zawodowym fotografem kulinarnym i faktycznie w jego książce widać, że łączy pasję z profesjonalizmem. 


Jeżeli dopiero zaczynacie przygodę z fotografią kulinarną, to ta książka jest dla Was. Znajdziecie tam w prosty, naprawdę przystępny sposób wyjaśnione podstawowe pojęcia z zakresu fotografii, dużo informacji o świetle i jego wpływie na ostateczny obraz (oraz jak je poskromić), a także całkiem sporo o stylizacji i kompozycji fotografii kulinarnych. Do tego dużo zdjęć ilustrujących omawiane zagadnienia - szczególnie przypadły mi do gustu przedstawienia kolejnych wersji oświetlenia/ ustawienia jednej potrawy (również te zupełnie fatalne) - sprawdza się w tym przypadku powiedzenie, że jeden obraz wart jest tysiąca słów. Oczywiście, dla fotografów bardziej zaawansowanych wiele informacji, zawartych w tej książce, będzie banalnych i powtarzających to, co już doskonale wiedzą - tym radzę jednak poszukać bardziej zaawansowanej literatury.

Podsumowując: Fotografia kulinarna dla blogerów to świetna pozycja dla tych, którzy stoją na początku fotograficznej drogi, mają aparat (dowolny! Matt pokazuje, że można i małpką i telefonem zrobić niezłe zdjęcie) i dużo chęci. Polecam!

Tutaj możecie obejrzeć przykładowe strony z książki: http://helion.pl/eksiazki/fotografia-kulinarna-dla-blogerow-matt-armendariz,fotkub.htm

KONKURS!

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Helion mam do rozdania 2 egzemplarze książki Fotografia kulinarna dla blogerów! Napiszcie w komentarzach pod tą recenzją jakie danie uważacie za najmniej fotogeniczne, jaka potrawa wypada fatalnie na zdjęciach, a może osobiście walczyliście z jakimś ujęciem, które za nic nie chciało wyjść? Na Wasze odpowiedzi czekam do niedzieli 6 lipca do końca dnia. Upewnijcie się, że mogę się z Wami skontaktować przez Waszego bloga lub zostawcie kontakt mailowy  w komentarzu.

Zobacz także

14 komentarze

  1. Mnie za nic w świecie nie chce wyjść zdjęcie omletu! Jest duży, zajmuje cały talerz i nie wiem jak się za niego ''zabrać''. Z boku nie zrobię bo wygląda dziwnie, z góry też nie bo staje się płaski...zatem jak?
    Tak książka strasznie by mi pomogła! :)
    Pozdrawiam,
    Natalie

    nataliekudli@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Najmniej fotogeniczne są wg. mnie zupy i gulasze. Myślę, że z pomocą mogą przyjść tu np. mniejsze naczynia, ale mimo to zawsze mam problem żeby wybrać korzystne ujęcie, dobrać odpowiedni kolor naczyń żeby nie zlewał się z zupą i w ogóle żeby ciekawie ją zaprezentować

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie najtrudniejsze jest fotografowanie ciast piaskowych i ucieranych. Zazwyczaj nie posiadają one specjalnych ozdobników, a zatopione w nich upieczone owoce raczej ciężko nazwać fotogenicznymi. To samo tyczy się ciast bananowych, które raczej zachwycają smakiem niż wyglądem i niestety ciężko mi oddać ich cudowność na zdjęciach. Według mnie ta książka świetnie pomogłaby mi, laikowi fotografii kulinarnej, lepiej prezentować swoje wypieki na zdjęciach. c:
    Pozdrawiam,
    Martha

    OdpowiedzUsuń
  4. u mnie na zdjęciach zawsze najgorzej wychodzą napoje i makarony :) może dlatego, że dużo nakładam na talerz bo uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. najmniej fotogeniczne jak dla mnie to jabłeczniki, nie potrafię, po protu nie mam do nich sił, wszystko w jednym kolorze, jabłka też nie wyglądają jakoś atrakcyjnie. Ilekroć chciałam się podzielić z czytelnikami tym ciastem - ono mówiło nie! Jabłeczniki uwielbiam, kocham, ale ta miłość niestety nie jest z tych "przez obiektyw do serca"

    decorateacake@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Fotografowanie każdej zupy to moja zmora :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A mi najgorzej wychodzi fotografowanie herbat, kaw i wszelakich napojów. Nie wiem dlaczego. Czy to w kubku czy w szklance - zawsze jestem niezadowolona z efektu... :-):-):-)

    szkodzinska.marzena@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie osobiście najgorzej idzie fotografowanie zup i niektórych dań obiadowych jak gulasz czy dodatki w postaci sosu ale cały czas kombinuję, wymyślam, szukam inspiracji w książkach :) Mam nadzieję,że uda mi się to opanować :)
    kuchennefascynacje@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Według mnie najmniej fotogenicznym daniem są ziemniaki i tzw.dania jednogarnkowe.
    Bardzo chciałabym poznać przepis na zdjęcie...właśnie tych dań i nie tylko.narazie kombinuję i zwykle jestem niezadowolona.
    Myślę,że ta książka byłaby dla mnie zbawieniem.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciasta i ciastka wszelkiego autoramentu - nigdy nie wyszło mi zdjęcie takie, jak chciałam - albo coś było nierówne ucięte, albo widać było nierówny brzeg, albo coś się ukruszyło, albo wyglądało tak, że nikt by tego nie chciał tknąć. I zawsze czuję, że muszę dopisywać, że wygląda jak wygląda, ale jest pyszne!

    eorath@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mam podobnie do Ciebie, gdy patrzę na zdjęcia, które robię aktualnie wydają mi się średnie lub kiepskie, ale gdy porównam je z tymi chociażby sprzed roku, to przy nich wyglądają rewelacyjnie. W związku z tym uważam, że postępy robię, ale bardzo duuużo mi jeszcze brakuje abym była zadowolona w 100 % z efektów. Najmniej fotogeniczne dla mnie są zupy,(choć tu radzę sobie ostatnio przy pomocy ładnych miseczek czy talerzy) i ryby. Sfotografowanie ryby to dla mnie mały koszmarek, jak bym jej nie ułożyła na talerzu zawsze wygląda nieciekawie i nieapetycznie. Nieważne czy to kawałek filetu z dodatkami, czy cała ryba, dlatego też ryb u mnie na blogu pojawia się bardzo mało, a żałuję, bo są pyszne i zdrowe... Pozdrawiam Magda - magdao2@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam wszystkich!! A ja mam problem z naleśnikami!! Tak, tak, może się to wydawać banalne, ale zdjęcia naleśników w moim wykonaniu nigdy nie wyglądają apetycznie! Łukasz skorek6666@wp.pl

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Flickr

Created with flickr badge.