Londyn kulinarnie - część II

19.9.16

Powoli kończąc temat londyńskich wspominek chciałabym Wam dzisiaj napisać, gdzie poza targami i imprezami ulicznymi można dobrze zjeść w Londynie. Prawidłowa odpowiedź pewnie brzmi wszędzie, ale poniżej zamieszczam kilka podpowiedzi bardziej sprecyzowanych, w sam raz dla zagubionego turysty ;)

Klasyka kuchni brytyjskiej: meat pie and mash. Może źle trafiliśmy, ale to danie potwierdzało wszystkie stereotypy o kuchni brytyjskiej ;)
Restauracje
Ok, kuchnia brytyjska nie ma dobrej prasy, ale chyba nie trzeba mówić, że w kraju, który wydał Jamiego Olivera, Nigellę Lawson oraz Ramseya Gordona dobrego jedzenia nie brakuje. To tu zdobywają szlify młodzi kucharze z całego świata. Warto więc wybrać się do londyńskiej restauracji. Pytanie tylko do której? W samym centrum pewnie są setki. Jeśli nie chcemy iść w ciemno opcje są dwie: albo zrobić porządny rekonesans w sieci albo zdać się na przyjaciół i rodzinę, którzy w Lądku zamieszkują nie od wczoraj (jeśli takowych posiadamy). My postawiliśmy na opcję numer dwa i się nie zawiedliśmy.


W pierwszej kolejności koleżanka I. zaprowadziła nas do Ma La Sichuan, restauracji, w której mistrz Zhang (z wielopokoleniowe rodziny kucharzy; jego dziadek obsługiwał Deng Xiaopinga) wyczarowuje wspaniałe dania kuchni syczuańskiej. Co prawda w naszych chińskich podróżach akurat do Syczuanu nie dotarliśmy, ale wystrój, obsługa i smaki przeniosły nas wprost do ulubionej restauracji syczuańskiej w Pekinie. W Má Là jedliśmy dwukrotnie i wszystkie dania były świeże, pyszne i wspaniale autentyczne. Gorąco polecamy miłośnikom ostrego jedzenia!
Má Là Sichuan Restaurant
37 Monck Street
Westminster
London. SW1P 2BL 

W nieco bliższe, ale nadal orientalne klimaty zabrali nas J. i G., krewni Lubego, mieszkający w stolicy już ładnych parę lat. Z kilku różnych przedłożonych przez nich propozycji wybraliśmy restaurację Oklava, która serwuje nowoczesną kuchnię turecką. U nas kuchnia turecka kojarzy się przede wszystkim z licznymi i niezbyt wyszukanymi kebabowniami. Oklava to oczywiście zupełnie inny poziom kulinariów. Wszystko tam jest przemyślane, autorsko przetworzone i po prostu pyszne. Żeby przekonać się, że właściciele dbają o każdy szczegółu (łącznie ze sprawiedliwym podziałem napiwków czy dobrą jakością produktów) wystarczy zajrzeć na ich stronę - mają tam nawet listę swoich dostawców. Aha, w Oklavie jedliśmy danie z londyńskim miodem! Tak, tak, szaleni londyńczycy hodują pszczoły na dachach swojego miasta (i to od 14 lat!). Jednym słowem: polecam!
Oklava
74 Luke St. London EC2A 4PY
http://oklava.co.uk/





Puby
A co jeśli chcemy zjeść coś mniej formalnego, coś małego, coś bez konieczności rezerwowania stolika? Zawsze można wyskoczyć do pubu! Angielski pub to, wiadomo, instytucja ważna sama w sobie i nie podejmuję się tutaj pisania o nim szczegółowo, bo raz, że już to zrobiono znakomicie w wielu miejscach; dwa: żadna ze mnie specjalistka. Ale mogę wam powiedzieć, że to dobre miejsce, żeby zjeść coś bardziej tradycyjnego (np fish and chips, beef pie czy kiełbaski cumberland), coś na szybko, coś niezobowiązującego, no i oczywiście spłukać gardło pintą dobrego piwa lub cydru ;) Do którego pubu się udać po te wszystkie rozkosze? No cóż, tu znów najlepiej zawierzyć lokalsom. Oni na pewno wskażą najfajniejsze miejscówki. 

Piękny pub walczy z otaczjącą go nowoczesnością. W środku nie byliśmy, niestety...



 
W pubach często można trafić na muzykę na żywo :)
Śniadania
Śniadanie, najważniejszy posiłek dnia, to ważny temat, więc warto mu poświęcić mu osobny akapit. Po pierwsze, będąc w Wielkiej Brytanii wypada choć raz zakosztować typowego english breakfast. Jest to posiłek w zasadzie na cały dzień, gdyż w jego pełen skład wchodzą: jajka, bekon, parówki, fasola w sosie pomidorowym, grillowane pomidory, pieczarki oraz white i/ lub black pudding. My wersję full jedliśmy parę lat temu w Irlandii, a teraz testowaliśmy wersję okrojoną w westminsterskim lokalu, tzw. greasy spoon (tania restauracja specjalizująca się w smażonym, tłustym żarciu, pyszności). Okrojona wersja też była bardzo sycąca :) Jednak jedzenie takiego śniadania codziennie mogłoby nas zabić, więc najczęściej kupowaliśmy kanapki z Pret-a-Manger. Pret to sieciówka, którą znajdziecie na każdym rogu, chwaląca się wysoką jakością i świeżością przygotowywanego jedzenia. Żywiliśmy się tam dość często w przelocie do kolejnego muzeum i muszę powiedzieć, że wszystko (kanapki, tosty, owsianki, smoothie i kawa) było naprawdę smaczne. Ważna informacja: na wynos jest taniej niż na miejscu. No i można zjeść, wzorem wielu londyńczyków, śniadanie na trawie w jednym z wielu miejskich parków :)

Regency Café. Niby niepozorny lokal, ale bardzo popularny. Chwilę później przywalił wielki tłum...
Brytyjskie śniadanie - może nie jest piękne, ale syci na długo ;)



Zobacz także

0 komentarze

LinkWithin

Flickr

Created with flickr badge.